Najważniejsze w skrócie
- Prusak (Blattella germanica), nazywany też karaczanem prusakiem, to jasnobrązowy karaluch o długości od 10 do 16 mm, z dwiema ciemnymi, równoległymi pręgami na przedpleczu.
- Prusak żyje wyłącznie w ogrzewanych budynkach. Nie wchodzi z zewnątrz, tylko trafia do lokalu w kartonach, z dostawami, w używanym sprzęcie albo w torbie pracownika.
- Prusak w kuchni gastronomicznej częściej ukrywa się w sprzęcie niż w ścianach, na przykład w komorach silników chłodziarek, zmywarkach, obudowach ekspresów i puszkach elektrycznych.
- Samica prusaka nosi ootekę z 30 do 40 jajami. W ciągu życia wytwarza 5 do 8 ootek, a cały cykl rozwoju prusaka trwa około 100 dni.
- MIXTUM zwalcza prusaki żelem owadobójczym nakładanym w wielu małych punktach przy kryjówkach. Oprysk stosuje w pomieszczeniach bez żywności, z dala od punktów z żelem.

Prusak (Blattella germanica), nazywany też karaczanem prusakiem, to najczęstszy karaluch w kuchniach gastronomicznych, stołówkach i zakładach spożywczych. Dorosły osobnik ma od 10 do 16 mm, jest jasnobrązowy i ma dwie ciemne, równoległe pręgi na przedpleczu. Żyje wyłącznie w ogrzewanych budynkach i nie wchodzi z zewnątrz: do lokalu trafia w kartonach, z dostawami, w używanym sprzęcie albo w torbie pracownika. Prusak widziany w dzień zwykle oznacza, że kryjówki są już przepełnione, a zwalczanie potrwa tygodnie, nie jedną noc. Różnice między nim a gatunkiem z piwnic i kanałów opisujemy na stronie karaczan wschodni.
Gdzie prusak siedzi w kuchni lokalu i na produkcji
Prusak szuka ciepła, wilgoci, jedzenia i wąskiej szczeliny, w której dotyka ciałem ścianek od góry i od dołu. W kuchni gastronomicznej takie miejsca częściej znajdują się w sprzęcie niż w ścianach:
- komory silników i sprężarek chłodziarek, witryn chłodniczych, kostkarek do lodu i zamrażarek, w których przez całą dobę jest ciepło;
- zmywarki, zwłaszcza przestrzeń za panelem i przy zasilaniu, oraz szafki pod zlewami;
- obudowy ekspresów do kawy, podgrzewaczy, pieców konwekcyjnych i kuchenek mikrofalowych;
- puszki elektryczne, gniazdka, rozdzielnice i koryta kablowe, którymi prusaki przechodzą między pomieszczeniami;
- szafy i szuflady stanowisk, zawiasy drzwiczek, szczeliny między blatem a ścianą;
- tektura falista: kartony po dostawach odstawione w kącie kuchni albo w magazynie podręcznym.
W zakładzie spożywczym to samo dotyczy szaf sterowniczych przy liniach, obudów silników, pomieszczeń socjalnych z czajnikiem i lodówką oraz kanałów instalacyjnych. Dlatego przy prusakach ważniejsza od powierzchni obiektu jest mapa sprzętu. Jedna nieszczelna zmywarka potrafi zasilać całe zaplecze.
Jak szybko rośnie populacja
Samica nosi ootekę, czyli kapsułę z 30 do 40 jajami, przyczepioną do odwłoka prawie do chwili wylęgu. Dzięki temu jaja są chronione razem z nią w kryjówce. W ciągu życia wytwarza 5 do 8 ootek, czyli łącznie około 200 do 250 jaj. Nimfy rozwijają się w temperaturze pokojowej przez około 60 dni, a cały cykl zamyka się w około 100 dniach. W ciepłej kuchni trwa krócej. Pokolenia nakładają się na siebie, a w rosnącej populacji około 80 procent osobników to nimfy.
Przykład ilustracyjny, bez śmiertelności, czyli jako górna granica: jedna samica daje około 200 potomków, z których połowa to samice. Każda z nich po około trzech miesiącach zaczyna składać własne ooteki, więc drugie pokolenie liczy się już w tysiącach. W praktyce część owadów ginie, ale kierunek pozostaje ten sam: problem zgłoszony w lutym jako "kilka karaluchów przy zmywarce" latem oznacza zasiedlenie całej kuchni.
Co widzi inspektor sanepidu i audytor
Inspektor nie musi zobaczyć żywego prusaka, żeby wpisać uchybienie. Wystarczą ślady, które zostają w kryjówkach:
- kał w postaci drobnych, ciemnych kropek i smug przy zawiasach szafek, w narożnikach, na obudowach sprzętu i przy gniazdkach;
- puste ooteki i jasne wylinki nimf pod sprzętem i w szufladach;
- żywe albo martwe owady w szafkach, pod urządzeniami i w pułapkach lepowych;
- ciężki, specyficzny zapach w zamkniętych szafkach przy dużej populacji.
Audytor BRCGS albo IFS sprawdza też pułapki monitorujące: czy są na mapie, czy odczyt został zapisany i co zrobiono, gdy w pułapce pojawiły się nimfy. Pojedynczy dorosły prusak w pułapce przy rampie może być świeżo zawleczony z dostawą. Nimfy przy zmywarce oznaczają, że prusaki rozmnażają się na miejscu. Pułapka z prusakami i protokół bez żadnej reakcji to gorszy zapis niż ta sama pułapka z opisem interwencji.
Dlaczego oprysk w lokalu często nie działa
Częsty scenariusz w gastronomii wygląda tak: po zgłoszeniu robi się oprysk, przez dwa tygodnie jest spokój, a po miesiącu prusaki wracają. Powodów jest kilka i wszystkie opisuje literatura.
Pierwszy to odporność. Prusak uodparnia się na insektycydy od lat 50. XX wieku. Badania terenowe opublikowane w 2019 roku w Scientific Reports (Fardisi i wsp.) pokazały, że populacja odporna na jedną substancję bywa odporna także na inne. Sprawdzany preparat z mieszaniną dwóch substancji okazał się nieskuteczny i silnie odstraszający.
Drugi to odstraszanie. Oprysk, który odstrasza, przepędza prusaki z opryskanego miejsca do sąsiednich szafek, puszek elektrycznych i lokalu obok. Ta sama pozostałość zniechęca je do przynęty, jeśli żel położono na opryskanej powierzchni. Dlatego żelu nie łączy się z opryskiem w tym samym punkcie.
Trzeci to awersja do przynęt. W części populacji prusaków wykształciła się awersja do glukozy, czyli cukru, który miał zachęcać do zjedzenia przynęty. Dla tych owadów glukoza smakuje gorzko (Wada-Katsumata, Silverman, Schal, Science 2013). Przynęta, której prusaki nie ruszają, nie jest słaba, tylko niedopasowana do tej populacji i trzeba ją zmienić.
Czwarty to miejsce. W kuchni nie opryskuje się powierzchni, na których leży żywność i stoją czyste naczynia. Oprysk trafia więc w podłogę i cokoły, a prusaki siedzą w silnikach i szafkach. Po zabiegu często nic się też nie zmienia: kartony dalej stoją, zmywarka dalej przecieka.
Jak zwalczamy prusaki w lokalu i zakładzie
Zaczynamy od pułapek lepowych rozstawionych na kilka dni przy sprzęcie, zlewach i szafach. Odczyt pokazuje, gdzie są kryjówki i czy w pułapkach są nimfy. Żel owadobójczy kładziemy w wielu małych punktach tuż przy kryjówkach, a nie w kilku dużych. Badanie Durier i Rivault z 2003 roku pokazało, że rozdrobnienie przynęty zwiększa liczbę prusaków, które do niej docierają. Oprysk zostawiamy na pomieszczenia bez żywności, takie jak szachty i piwnice techniczne, z dala od punktów z żelem. W kuchni pracujemy po zamknięciu lokalu albo na zmianie bez produkcji. Na kontrolę wracamy po około dwóch tygodniach. Jeśli prusaki nie zjadają przynęty, zmieniamy ją na przynętę z inną substancją czynną. Sprawę zamykają kolejne puste odczyty pułapek, a nie to, że przestałeś widzieć owady.
Po twojej stronie są zalecenia z protokołu: wynoszenie kartonów z kuchni, naprawa przecieków, uszczelnienie szczelin przy blatach i przejściach rur, oglądanie dostaw na rampie. Protokół z każdej wizyty, z mapą pułapek i punktów z żelem, masz w PestScan. To, jak planujemy zabiegi w zakładzie bez zatrzymywania produkcji, opisujemy na stronie dezynsekcja dla firm.
